czwartek, 22 września 2016

Rozszerzanie diety niemowlęcia - jak się w tym połapać?

Przyznam, że sama miałam z tym problem - Światowa Organizacja Zdrowia mówi jedno, a polskie zalecenia czasami nieco od tego odbiegają; lekarze są mniej lub bardziej elastyczni; książki i czasopisma specjalistyczne potrafią różnić sie pod tym względem diametralnie!
Jako, że niedługo znów czeka mnie rozszerzanie diety niemowlęcia postanowiłam usystematyzować swoją wiedzę. Jeżeli oczekujecie dziecka lub zbliżacie się do tego magicznego momentu jakim jest rozszerzanie diety niemowlaka, a nawet jeśli ten debiut macie już za sobą - zapraszam do lektury!





Czwarty miesiąc życia:



Po ukończeniu 4. miesiąca życia
można rozpocząć rozszerzanie diety dziecka. Można, to nie znaczy, że trzeba! Tak wczesne rozszerzanie diety należy skonsultować z pediatrą.

Światowa Organizacja Zdrowia zaleca wyłączne karmienie piersią do 6. miesiąca życia i rozszerzanie diety po tym okresie przy jednoczesnej kontynuacji karmienia piersią.

Natomiast Polski Schemat Żywienia Niemowląt dopuszcza rozszerzanie diety wcześniej - po 4.-5. miesiącu życia, jednak warto to skonsultować z pediatrą.



Piąty miesiąc życia:


To właśnie po ukończeniu tego miesiąca zaczęłam rozszerzać dietę mojej pierwszej córki. Pamiętam, że zaczęłam od kaszki, a później to już poszło :)


Jak widzicie kaszka na początku wywołała niemałe zdziwienie :) 2013 rok


Pomiędzy 17. a 26. tygodniem życia dziecka jest najlepszy okres na rozpoczęcie rozszerzania diety. Dlaczego? To tzw. okno tolerancji - w tym wyjątkowym okresie mniejsze jest ryzyko rozwoju alergii lub nietolerancji pokarmowej. Można więc zacząć wprowadzać niewielkie ilości posiłków, ale przy kontynuacji karmienia piersią.

Jak rozpoznać, czy malec jest już gotowy na rozszerzanie diety?

1. Dziecko interesuje sie jedzeniem, wodzi wzrokiem za osobą, która je.

2. Kiedy przysunie się dziecku łyżeczkę z jedzeniem, chętnie je zje (choć nieporadnie).

Od jakich produktów najlepiej rozpocząć rozszerzanie diety?

Od warzyw. Jeżeli najpierw podamy owoce istnieje prawdopodobieństwo, że później maluchowi trudniej będzie zaakceptowac smak warzyw (w końcu owoce są słodsze!).

Najlepsze warzywa na początek:
-brokuły
-dynia
-marchewka
-ziemniaczki

Później:
-cebula
-cukinia
-zielony groszek
-kalafior
-koperek
-papryka
-pietruszka i jej natka
-pomidor
-seler
-szpinak

Jak wprowadzać warzywa do diety dziecka?

Stopniowo - po jednym naraz. Co 2-3 dni możemy podawać kolejne warzywa (nadal pojedynczo). Możemy też podać pierwszego dnia pierwsze warzywo, drugiego drugie, trzeciego trzecie i od nowa.

Zaczynamy od kilku małych łyżeczek i od delikatnych, gładkich, gotowanych przecierów lub puree. Jakiekolwiek pierwsze posiłki dziecka muszą mieć konsystencję półpłynną, prawie że wylewać się z łyżeczki, być jak najbardziej rozdrobnione.

Stopniowo zwiększamy ich ilość. Po 1-2 tygodniach powinniśmy dojść do pełnej porcji (100-130g).

Cały czas obserwujemy malucha pod kątem ewentualnej alergii lub nietolerancji pokarmowej. Jeżeli mamy jakiekolwiek wątpliwości konsultujemy się z pediatrą.

Alergia moze wystąpić zarówno po kilku godzinach jak i 2-3 dniach po spożyciu alergenu. Zapisujmy, co zostało dziecku podane. Z tego też powodu lepiej zacząć od przecierów jednoskładnikowych.

Stopniowo wprowadzamy produkty dwuskładnikowe, a potem także trzyskładnikowe.

Przykłady:
-marchewka z ziemniaczkami
-zupa jarzynowa z marchewki, pietruszki, ziemniaka

Wprowadzając coraz to nowe smaki nie zapominajmy o tych, które malec już polubił i do których już się przyzwyczaił. To zwiększa szanse na to, że polubi też kolejne smaki.




Jakieś 2-3 tygodnie po pierwszym posiłki warzywnym możemy rozpocząć podawanie owoców. Są słodsze i bardziej wyraziste niż warzywa, powinny więc bardziej dzieciom smakować.

Podając owoce nie zapominajmy o kontynuowaniu podawania warzyw.

Najlepsze owoce na początek:
-banan
-gruszka
-jabłko
-jagody
-maliny
-morela
-suszone śliwki (ze względu na dużą zawartość błonnika są świetne na dziecięce zaparcia)

Później:
-ananas
-aronia
-brzoskwinia
-mango
-czarna porzeczka
-truskawka
-winogrono

Następnie możemy wprowadzić do diety dziecka przecierowe soki owocowe (bez dodatku cukru!).

Na przykład sok z marchewki, pomidorów i winogron.

Jak wprowadzać owoce do diety dziecka?

Rozpoczynamy od 1-2 łyżeczek gładkich przecierów, musów, puree.

Stopniowo zwiększamy ilość do 150g dziennie (razem z sokami!).

Nowe owoce wprowadzamy w kilkudniowych odstępach.

Potem możemy podać owocowe deserki 2-3 składnikowe.

Przykłady:
-krem z jabłek i jagód
-krem z jabłek i suszonych śliwek

Później podamy bardziej złożone kompozycje owoców:
-aronia, banan, jabłuszko i czarna porzeczką
-mus bananowo-jabłkowo-truskawkowy z sokami z aronii i cytrynowym.




Nie później niż przed ukończeniem 6. miesiąca życia należy również rozpocząć przygodę ze smakiem zbóż.

Z glutenem czy bez?

Rozpoczynamy od zbóż bezglutenowych, w postaci kleiku.

Na początek:
-kleik kukurydziany
-kleik ryżowy

Później:
-kasza gryczana
-kasza jaglana

Zboża bezglutenowe możemy wprowadzać bez większych ograniczeń. Maluch w wieku 6. miesięcy może spożywać porcję 150ml w formie półpłynnej kaszki.

Po zbożach bezglutenowych wprowadzamy stopniowo zboża glutenowe, w postaci kaszki.

Na początek kaszka manna (z pszenicy - zawiera gluten).

Można ugotować łyżeczkę kaszki manny i dodać do deserku, np. jabłuszko z kaszą manną.

Później:
-kasza jęczmienna
-makaron z pszenicy durum (przypomina ryż)
-płatki owsiane

Na początek wystarczy np. 1-2 łyżeczki płatków owsianych.

Jeszcze później podamy:
-chleb pszenno-żytni
-chleb żytni (żyto zawiera gluten)

Ważne: gluten należy wprowadzić nie wcześniej niż po ukończeniu 4. miesiąca życia i nie później niż przed ukończeniem 6. miesiąca życia.

Czym w ogóle jest gluten?

To białko roślinne. U niektórych ludzi powoduje ono alergie lub nietolerancje pokarmowe. Może prowadzić do rozowoju celiakii. Dlatego tak ważne jest, by w podanym wyżej okresie oswoić powoli malucha z glutenem.

Jak wprowadzać zboża do diety dziecka?

Na początku dajemy 1 łyżeczkę kleiku lub kaszki do jednego posiłku w ciągu dnia. Możemy zagęścić nimi zupkę jarzynową lub przecier warzywny.


Kaszka szybko stała się naszym ulubionym daniem :) 2013 rok



Szósty miesiąc życia (a właściwie miesiąc po rozpoczęciu rozszerzania diety malucha):


Po miesiącu jedzenia obiadków złożonych z samych warzyw możemy wprowadzić mięso.

Od jakiego mięsa zacząć?

Mniej alergizującego, czyli od drobiu (bez skóry):
-indyk
-kurczak

Najlepiej zacząć od udek (są najdelikatniejsze).

Później:
-cielęcina
-jagnięcina
-królik
-schab
-wołowina

Uwaga! Nie podajemy:
-bekonu
-kiełbasek
-kostek bulionowych
-parówek
-wędlin
Czyli  mięsa wysokoprzetworzonego - nie powinno być podawane w ogóle do 3. roku życia!
A także podrobów.
Przynajmniej do końca 1. roku życia unikamy też mięsa smażonego.

Jak wprowadzać mięso do diety dziecka?

Zaczynamy od ok.10g (1 czubata łyżeczka) gotowanego mięsa raz dziennie, przez 5 dni w tygodniu.

Stopniowo zwiększamy porcję, aż dojdziemy do maksymalnie 20g (1 czubata łyżka stołowa) pod koniec 1 roku życia.

Mięso podajemy w postaci zmiksowanej, ugotowane w wodzie lub na parze. Łączymy z warzywami, najpierw jako dodatek do przecieru warzywnego, na przykład krem z jarzyn i schabu.

Następnie jako dodatek do zupki:
-zupa jarzynowa z cielęciną
-zupa jarzynowa z królikiem.

Później jako dodatek do pełnego obiadku:
-indyk w pomidorach (z marchewką i pietruszką)
-kurczak z jarzynkami (koperek, marchewka, ziemniaki).

W kolejnej fazie podajemy dania mięsne kilkuskładnikowe, np. rosołek drobiowo-wołowy.

Im maluch starszy tym mniej rozdrabniamy mięso. Zaczynamy od zmiksowanego, potem podajemy drobno posiekane, aż w końcu dochodzimy do miękkich kawałków podawanych do rączki.

Rozpoczynamy od gotowanego mięsa, później dodajemy duszone i pieczone.




W tym samym czasie co mięso możemy zacząć podawać jajko.

Jak wprowadzać jajka do diety dziecka?

Na początek dodajemy niewielką ilość ugotowanego na twardo, rozdrobnionego jajka do zupki jarzynowej.



Siódmy miesiąc życia:


W tym miesiącu możemy podać cenną rybę - nie zwlekajmy z jej podaniem!

Rybę podajemy po wprowadzeniu do diety dziecka mięsa.

Najlepsze są ryby morskie:
-dorsz
-łosoś
-mintaj.

Nie podajemy:
-paluszków rybnych
-ryb drapieżnych (makrela, miecznik, tuńczyk)
-ryb marynowanych
-ryb z puszki
-ryb surowych
-ryb wędzonych

Jak wprowadzać ryby do diety dziecka?

Rozpoczynamy od podania 10g (1 czubata łyżeczka) gotowanego (na parze lub w wodzie), zmiksowanego mięsa ryb 1 raz w tygodniu.

Stopniowo zwiększamy porcję do maksymalnie 20g (1 czubata łyżka stołowa) pod koniec 1. roku życia.

Podajemy rybę jako składnik warzywnych obiadków, zup 1-2 razy w tygodniu. Wraz z nabywaniem umiejętności gryzienia i żucia rybę (gotowaną lub pieczoną w folii) drobno siekamy.




W tym miesiący rozpoczynamy również podawanie produktów mlecznych w postaci jogurtu, twarożku, najlepiej w połączeniu z owocami (bez dodatku cukru!)

Najlepsze na początek:
-jogurt naturalny
-kefir
-twarożek.

Nie podajemy:
-deserków mlecznych przeznaczonych dla starszych dzieci (od 3. roku życia) i dorosłych (czyli ogólnie tych nie specjalnego przeznaczenia żywieniowego)
-pełnego mleka krowiego (jako główny produkt mleczny) przed ukończeniem przez dziecko 1. roku życia.

Jak wprowadzać nowe produkty mleczne do diety dziecka?

Zaczynamy od 1-2 łyżeczek w formie jednolitej, jako samodzielny posiłek lub element innego posiłku (np. owocowego).

Stopniowo zwiększamy ilość aż do pełnej porcji (ok. 100ml jogurtu lub kefiru, ok. 1 łyżka sera).





Ósmy miesiąc życia:



W tym miesiącu posiłki muszą już być mniej rozdrobnione - w daniach muszą znaleźć się wyczuwalne grudki i małe kawałeczki. Jest to ważne za względu na naukę gryzienia i żucia. Maluch w przyszłości łatwiej zaakceptuje jeszcze większe kawałki, szybciej też opanuje sztukę gryzienia, żucia, a także połykania.

Owoce mogą być posiekane, możemy podawać maluchowi miękkie cząstki do raczki.

Możemy podawać same owoce, np. brzoskwinie, jabłko i morele z sokiem jabłkowym.

Możemy mieszać owoce np. ze zbożami: banany, jabłka i mango z płatkami owsianymi.




Możemy zacząć również podawać jedzenie do rączki - pamiętajmy, żeby nigdy nie zostawiać dziecka samego, kiedy uczy się samodzielnie jeść!

Przykłady przekąsek "do rączki":
-awokado
-herbatniki dla niemowląt
-małe kanapeczki: z pastą jajeczną, z mięskiem
-ugotowane słupki marchewki
-ogórki
-sparzone pomidorki 
-kawałki miękkiego, ugotowanego ziemniaka.



Arbuz marchewka i ogórek :) 2014 rok


Wafelki dla niemowląt (koniecznie te spacjelnego przeznaczenia żywieniowego!) :) 2013 rok


I oczywiście słodkie truskawki :) 2014 rok


Obiadki mogą już składać się z wielu składników:
-jarzyny (kukurydza, marchewka, pietruszka, ziemniaki) z cielęcina i kluseczkami
-spaghetti z kurczakiem (z cebulą, marchewką, przecier pomidorowy i selerem)
-mintaj (ryba) z warzywami.




Gdy maluchowi wyjdą pierwsze ząbki możemy zacząć podawać mu "doroślejsze" produkty zbożowe (o grubszej konsystencji):
-kasze: jaglana, jęczmienna, gryczana (całe ziarenka)
-drobny makaron (wystarczy, że będzie pokrojony)
-biały ryż (całe ziarenka).

A także w niewielkich ilościach:
-biszkopty
-herbatniki
-pieczywo

Jak wprowadzamy nowe zboża do diety dziecka?

Stopniowo, w niewielkiej ilości (1 łyżka), ugotowane i częściowo zmiksowane, jako element pełnowartościowej zupki lub obiadku (w towarzystwie warzyw i mięsa).

Przykłady dań:
-kasza jęczmienna z cielęciną
-kasza jęczmienna z wołowiną
-jarzyny z cielęciną i drobnym makaronem
-potrawka z ryżem i indykiem
-zupka pomidorowa z ryżem i indykiem.



Dwunasty miesiąc życia:


Przykładowe dania warzywne w tym miesiącu:
-spaghetti po bolońsku (z cebulą, marchewką, natką pietruszki i przecierem pomidorowym)
-zupka jarzynowa z kurczakiem i kluseczkami (z zielonym groszkiem, koperkiem, marchewką, pietruszką i ziemniakami).

Przykładowe danie owocowe w tym miesiącu: banany, jabłka i mango z sokami ananasowym i jabłkowym.

Przykładowe dania zbożowe w tym miesiącu:
-kasza jęczmienna z warzywami i kurczakiem 
-spaghetti po bolońsku z makaronem pszennym
-ryż z indykiem i warzywami.

Przykładowe danie mięsne w tym miesiącu: gulasz (z warzywami i wołowiną).

Przykładowe danie rybne w tym miesiącu: mintaj z groszkiem, marchewka i kluseczkami.

Przykładowe danie z produktami mlecznymi w tym miesiącu: gruszki i jabłuszka z jogurtem i kluseczkami.




Do picia podajemy najlepiej samą wodę.


I najlepiej z kubeczka :) 2013 rok


Tylko ewentualnie (do 150ml dziennie):
-herbatki
-kompoty
-soki.

Jeżeli dziecko pije za dużo tych produktów jego zapotrzebowanie energetyczne jest pokrywane głównie przez cukry z nich pochodzące zamiast z normalnych posiłków. Dziecko nie jest głodne i nie domaga się normalnego posiłku!





Uff... To by było na tyle... Przynajmniej do ukończenia 1. roku życia ;)


Dajcie znać, czy post był przydatny, czy z czymś się nie zgadzacie, a jeśli rozszerzanie diety malucha macie już za sobą koniecznie napiszcie jak to u was wyglądało! :)








Przy pisaniu posta posiłkowałam się swoją wiedzą zdobytą z różnych źródeł, także ze strony www.zdrowystartwprzyszlosc.pl

piątek, 29 lipca 2016

Co spakować na wakacje... gdy jest się w ciąży?

Ciąża to stan szczególny - rządzi się swoimi prawami. Można ją przeżywać na różne sposoby, ale pewne problemy pojawiają się prawie zawsze. Pierwszy trymestr bywa zwykle obfity w mdłości, drugi w przyjemności, a trzeci w... poczucie ciężkości. Zwykle najlepiej wyjechać na wakacje w drugim trymestrze, a najgorszy na wakacyjne wojaże bywa trymestr trzeci... Ale nie zważając na to, który to już miesiąc naszej ciążowej przygody, zdecydowałyśmy się wyjechać. Co dodatkowo spakować (w ciepłe pory roku) będąc w ciąży?




1. Karta ciąży.

To w tej chwili nasz najważniejszy dokument. Do tego wato mieć przy sobie (szczególnie w III trymestrze) najbardziej aktualne badania wraz z tymi na grupę krwi.

Dodatkowo wklepmy w telefon nr do ginekologa/położnej prowadzących naszą ciążę, a także do najbliższej placówki medycznej w miejscu do którego się wybieramy. Warto również mieć gdzieś przy sobie, np. w portfelu, nr telefonu do zaufanej osoby, żeby została od razu powiadomiona gdyby coś nam się stało.


2. Lekarstwa przepisane nam przez lekarza.

Jeśli prócz suplementów ciążowych (o których również nie zapominamy!) nie bierzemy dodatkowo żadnych lekarstw, może warto spytać lekarza, czy na wyjazd powinnyśmy zaopatrzyć się w:

-coś na mdłości (nawet jeśli wcześniej ich nie miewałyśmy) - ze swojej strony polecam bezpieczne opaski akupresurowe Sea-band do kupienia w aptekach (najłatwiej w tych internetowych):


-tabletki na zapalenie pęcherza (np. Urosept dostępny bez recepty), bądź jeżeli się obawiamy, to również coś na grzybicę - w ciąży tego typu problemy są dość powszechne, szczególnie przy korzystaniu z publicznych toalet/basenów!

-jeśli się obawiamy, to również coś na przeziębienie - w aptekach dostępne sa syropy, czy pastylki na gardło dla ciężarnych:


-przeciwbólowy paracetamol - np. na ból głowy

-magnez na skurcze.

Przypominam - wszystkie leki, nawet te dostępne bez recepty, konsultujemy wcześniej z naszym ginekologiem/położną!

                                               Bardzo dobre suplementy dla ciężarnych


3. Kosmetyki przeznaczone dla ciężarnych.

Ze swojej strony polecam olejek Bio-oil, który uratował mój brzuch przed rozstępami w pierwszej ciąży:

Tu w opakowaniu 200ml

 Można go kupić również w opakowaniu 60ml, więc uda się go przewieźć samolotem w bagażu podręcznym. Żeby był bardziej wydajny mieszałam go z różnymi specyfikami na rozstępy przeznaczonymi specjalnie dla ciężarnych. Tu najlepiej sprawdził się krem przeciw rozstępom Ziaja Mamma Mia:

To ten w samym środku :)

 Kosztuje niewiele (ok. 20zł), można go stosować zarówno na brzuch, uda, pupę jak i na piersi. Ma jednak aż 270ml, więc tym, którym zależy na oszczędności miejsca, polecam zakupić np. w Rossmanie buteleczki o pojemności 100ml i przelać do nich zarówno ten jak i inne kosmetyki sprzedawane w dużych opakowaniach. Jeżeli nasz wyjazd jest krótki, można odpuścić sobie specjalistyczny krem przeciw rozstępom i po prostu skórę nawilżać mini balsamem, ewentualnie mieszając go z olejkiem (np. Bio-oil). Jeżeli nie kupujemy kosmetyków przeznaczonych stricte dla przyszłych mam, warto dowiedzieć się, jakich składników powinnyśmy unikać w czasie ciąży [KLIK]. W skrócie: nie zabieramy na tegoroczne wakacje balsamów brązujących i samoopalaczy, kremów antycellulitowych i tych mocno ujędrniających, a także wyszczuplających. Wystarczy nam zwykły balsam odżywczy/nawilżający!


4. Wkładki.

Dobra wiadomość jest taka, że możemy zapomnieć o tamponach i podpaskach! Jednak w zależności od tygodnia ciąży, może się okazać, że twoim nieodłącznym towarzyszem będą wkładki (ach te upławy). Nawet jeżeli teraz twoja bielizna jest czysta, to za kilka dni/tygodni może się to zupełnie zmienić... Bądź na to przygotowana!


5. Ochrona przed słońcem.

Jest ważna nie tylko w ciąży, ale w tym stanie szczególnie musimy zadbać o ochronę przed promieniami słońca, by nie nabawić się przebarwień (szczególnie łatwych do wytworzenia i trudnych do usunięcia w czasie ciąży). Poza tym jesteśmy teraz bardziej narażone na udar. Warto wiec spakować kapelusz z szerokim rondem, albo chociaż czapkę z daszkiem/chustkę (kapelusz osłania dodatkowo szyję, kark, czy nawet dekolt, plecy). Czasami kobiety obawiają się używać kosmetyków z filtrami, gdyż rzeczywiście tego typu kosmetyki mogą zawierać składniki niepolecane nie tylko w czasie ciąży. Ja używam sprayu przeciwsłonecznego Sunozon Kids SPF 30 (250ml, 19,99zł, do kupienia tylko w Rossmannie) i z tego co wiem, jest on raczej bezpieczny:


 Jednak ze względu na jego pojemność, gdy wsiadam do samolotu z samym bagażem podręcznym pakuję do niego kieszonkowy balsam ochronny na słońce Nivea Sun Kids SPF 30 (ma 50ml, kosztuje 14,99zł w Rossmannie). Warto pamiętać, by wybierać także kremy do twarzy bądź podkłady z równie wysokim, a nawet wyższym SPF.


6. Ochrona przed owadami.

Nie wiem czy wiecie, ale komary w szczególności upodobały sobie gryzienie ciężarnych kobiet... Warto więc zainwestować w specyfik, który ochroni nas przed tymi małymi potworami, ale jednocześnie będzie bezpieczny dla nas i dla nienarodzonego jeszcze maleństwa. Ja stosuję polecany spray przeciw komarom Chicco (100ml, 17,59zł w Rossmannie), którego używa również moja trzyletnia córka:


 Ze względu na pojemność spokojnie można go spakować do bagażu podręcznego :)


7. Ciążowe ubrania.

Tu znów wszystko zależy od tygodnia naszej ciąży:

-Jeżeli wyjeżdżamy w pierwszym trymestrze pewnie chętnie spakujemy nasze dotychczasowe ubrania, ale... może się okazać, że z dnia na dzień dżinsy czy spódnice staną się zbyt ciasne... Warto więc spakować coś luźniejszego, oversize, choć niekoniecznie ciążowego.

-W drugim trymestrze postawmy już na luźniejsze fasony, np. niezbyt obcisłe sukienki midi. Poszukajmy wśród naszych ubrań, poprzymierzajmy co pasuje na nasz brzuszek. Uwaga, może się okazać, że wygodna dotychczas sukienka wraz z powiększającym się brzuszkiem stanie się zbyt krótka, dotyczy to również bluzek.

-W trzecim trymestrze trudno nam się będzie obyć bez ciążowych ubrań. Myślę, że warto zainwestować chociaż w ciążowe spodnie, szorty. Bluzki i sukienki można kupować w zwykłych sklepach, wybierąjąc luźniejsze i dłuższe kroje. Nośmy takie ubrania jakie lubimy, nie dajmy się namówić na babcine wzory i fasony-balony ;)

Na letnie wakacje warto spakować sukienkę maxi i midi, ciążowe szorty + dłuższą bluzkę, wygodne ciążowe spodnie i zwykły kardigan. Warto przymierzyć nasz dotychczasowy kostium kąpielowy i ewentualnie kupić rozmiar (albo dwa) większy (niekoniecznie ciążowy). Jeśli nie jesteśmy zadowolone z wyglądu naszych poszerzonych już bioder, większych ud czy mniej jędrnej pupy, wystarczy zainwestować w pareo lub w plażową sukienkę:

Pareo z Biedronki świetnie się sprawdza

Co do butów - do drugiego trymestru śmiało chodźmy w szpilkach, o ile jeszcze nam w nich wygodnie. Później lepiej nie ryzykować (choćby upadku ze względu na przesunięcie środka ciężkości). Nie dajmy sobie wmówić, że płaskie buty są najlepsze - 2-3 centymetrowy obcas jest zdrowy dla stopy. Pamiętajmy także, że w ciąży stopa może zwiększyć swój rozmiar (nawet na stałe), więc lepiej przymierzmy buty przed wyjazdem. Ach, no i bielizna - z każdym kolejnym tygodniem nasze ciało się zmienia, warto więc kupić większy stanik i trochę majtek w większym rozmiarze. Co do biustonosza - nie warto kupować ich zbyt wiele na zapas, gdyż piersi teraz i niedługo po porodzie zmienią swój rozmiar jeszcze kilkakrotnie!

Warto zainwestować w ciążowe szorty (hm.com, ok. 50zł na wyprzedaży)

Pas ciążowy (allegro.pl, kilkanaście zł) można
 dopasować do wielu niskich spodni, spódnic czy zbyt krótkich bluzek.

 Od lewej:
koszula nocna midi, luźniejsza, świetna na ciążę (ok. 30zł na wyprzedaży);
sukienka mini z dłuższym tyłem (ok. 50zł na wyprzedaży);
duże kolczyki (pomiędzy czarno-białymi sukienkami, ok. 20zł na wyprzedaży);
sukienka maxi pięknie podkreślająca ciążowy brzuszek (ok. 30zł na wyprzedaży).
Wszystko kupione w H&M, na zwykłym dziale damskim (nie dla ciężarnych).


8. Dużo wody i przekąsek.

Nie warto pić mniej tylko po to, by nie chodzić tak często do ubikacji. To niebezpieczne! Oczywiście najlepsza do zaspokajania pragnienia będzie niegazowana woda mineralna, ale w podróży możemy wspomóc się również tą gazowaną (na mdłości), a także różnymi sokami. Unikamy oczywiście napojów bardzo słodzonych, sztucznych.
W I trymestrze częste przekąski zapobiegną mdłościom, później zapewne nam samym ciężko będzie się obyć bez pogryzania czegoś. Przy wysokiej temperaturze (i braku lodówki) musimy zrezygnować z wielu zdrowych przekąsek, ale wciąż mamy do dsypozycji suszone owoce, orzechy czy nawet batoniki musli, krążki owsiane, chrupki kukurydziane, biszkopty, wafle ryżowe, owsiane ciasteczka...


9. Aparat fotograficzny/ kamera/zeszyt lub notes+długopis lub ołówek

Cokolwiek co pozwoli nam na jeszcze lepsze zapamiętanie szczegółów z naszych wakacji z brzuszkiem!

Zakopane 2016 z trzyletnią córką i z 26 tygodniowym brzuszkiem :)

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Trądzik, ciąża i zabronione składniki w ciąży

Do napisania tego posta zmusił mnie mój nawracający ciążowy problem, czyli trądzik właśnie. Pojawił się on po raz pierwszy w pierwszej ciąży i utrzymywał się w mniejszym bądź większym stopniu aż do zakończenia karmienia piersią. Został sklasyfikowany jako "lekki", ale wiadomo - dla mnie był to ciężki problem.
Teraz, gdy udało mi się zajść w drugą ciążę, problem powrócił. Być może znów minie, może to tylko szalejące hormony, ale czy przez kolejne 3 lata (ciąża+karmienie) będę ze strachem patrzyła w lustro??
Walka z trądzikiem w czasie ciąży (a także podczas karmienia piersią) nie jest łatwa...

Jak poradzić sobie z tą przypadłością w tym stanie?

Dziś skupię się na składnikach występujących (nie tylko!) w produktach do cery trądzikowej, których ciężarne (i karmiące piersią) powinny unikać. Rozszerzyłam jednak wpis do wielu innych składników występujących w wielu innych kosmetykach, nie tylko an trądzik. Niektóre składniki dotyczą nie tylko ciężarnych, i warto się nad nimi zatrzymać!


Wszelkie kuracje (również te naturalne) konsultuj z ginekologiem/położną. Oni powinni wiedzieć najlepiej co jest dobre dla twojego dziecka, a co może mu zaszkodzić!

Ale niekoniecznie wiedzą, co jest dobre na trądzik! W razie potrzeby udaj się do dermatologa, ale koniecznie powiadom go o swojej ciąży.

Niektóre leki przeciwtrądzikowe nie zawierają informacji na temat stosowania ich u kobiet w ciąży - najbezpieczniej jest je więc odrzucić, ponieważ nie były przebadane w kontekście ciąży, a to przecież nie niweluje ich zagrożenia.

Na przeciwtrądzikowe leki doustne i te stosowane miejscowo musi wyrazić zgodę dermatolog wiedzący o naszej ciąży/ginekolog.

Jeżeli trądzik przebiega ostro udanie się do dermatologa jest wręcz wskazane.



1. Kwasy:

1) Kwas alfaliponowy - może działać poronnie.

2) Kwas azelainowy (azelaic acid):

-występuje w preparatach przeciwtrądzikowych, a także tych wybielających skórę;

-wg niektórych źródeł jest dozwolony w czasie ciąży;

-powstrzymuje melanogenezę (jest więc cenny przeciw przebarwieniom, które są częste w ciąży w wyniku zmian hormonalnych);

-w niewielkim stopniu przenika przez barierę łożyska oraz do mleka kobiet;

-nie określono bezpieczeństwa jego stosowania u ciężarnych i karmiących naturalnie; badania na zwierzętach nie wskazują na to, by stosowanie go przez ciężarne wiązało się z jakimkolwiek ryzykiem dla płodu;

-przykładowy produkt: Acne-Derm - preparat apteczny (ok. 20zł za 20g), substancja czynna - kwas azelainowy o stężeniu 20%; może być stosowany w ciąży i przy karmieniu piersią tylko gdy w opinii lekarza korzyści przeważają nad potencjalnym zagrożeniem dla dziecka - jest tani i skuteczny na trądzik.

3) Kwas kojowy (kojic acid).

4) Kwas migdałowy.

5) Kwasy owocowe AHA (kwasy alfa-hydroksylowe, alpha hydroxy acid):

-to proste związki chemiczne zawarte w wielu owocach;

-niepolecane w stężeniu powyżej 5% - podrażniają, alergizują (szczególnie kwas glikolowy), mogą poza tym wniknąć przez skórę i razem z krwiobiegiem dotrzeć do łożyska (działają poronnie);

-w stężeniu do ok. 5% zatrzymują się na poziomie naskórka, nie wnikając do skóry właściwej;

-znajdziemy je w kremach do twarzy, peelingach złuszczających naskórek; zabiegi z tymi kwasami polegają na delikatnym złuszczaniu naskórka - skóra staje się gładsza, znikają drobne przebarwienia i rozszerzone pory, zmarszczki stają się płytsze, skóra jaśniejsza i świeższa;

-zawierają substancje fotouczulające - możliwość powstania plam pigmentacyjnych!

6) Kwas salicylowy (salispiryt, salipeg, salicylid acid) i jego pochodne (np. lipohydroksykwas):

-jest składnikiem większości kosmetyków na trądzik (również tych drogeryjnych), także peelingów; znajduje się też w wyciągu z wierzby i w olejku wintergreen;

-salicylany są niebezpieczne zwłaszcza w III trymestrze ciąży!

-niosą ryzyko zaburzeń okołoporodowych, mogą powodować wady serca, wady wrodzone płodu (rozszczep podniebienia), powikłania ciąży, zaburzenia krzepliwości krwi u noworodka, jego mniejszą masę urodzeniową;

-dotyczy to salicylanów w wysokich stężeniach, które raczej nie występują w zwykłych kosmetykach, jednak sądzę, że nie warto ryzykować.



2. Witaminy:

1) Witamina A i jej pochodne (retinol, retinal, palmitynian, octan retinolu, retinoidy [np. adapalen, isotretinoina, tazaroten, tretinoina], retinaldehyd):

-witaminę A w ciąży można przyjmować tylko pod kontrolą lekarza!

-bezpieczna dawka dla kobiet w ciąży to 3000ug/dobę witaminy A; wyższa dawka ma działanie teratogenne, może uszkodzić płód, doprowadzić do poronienia, spowodować wady twarzoczaszki, doprowadzić do wodogłowia;

-smarując się raz dziennie kremem, balsamem czy maścią z retinolem prawdopodobnie nie przekroczymy tej normy, ale witamina A znajduje się również w pożywieniu, w suplementach, w produktach do paznokci; z tego powodu kosmetyki zawierające wit. A są niebezpieczne nawet mimo stosowania zewnętrznego i są zakazane w ciąży!

Izotretynoina - syntetyczna pochodna witaminy A:

-powoduje defekty płodu (uszkodzenie twarzoczaszki, wady serca, wady centralnego układu nerwowego) u 25-35% dzieci, których matki stosowały ją w czasie ciąży! 

-zwiększa ryzyko poronienia lub śmierci noworodka! 

-jest lekiem silnie teratogennym (toksycznym)

-nie powinna być stosowana już od momentu starania się o dziecko aż do całkowitego zakończenia laktacji - w Polsce przed rozpoczęciem leczenia izotretynoiną (dotyczy kobiet w wieku rozrodczym) należy wykonać test ciążowy dwa miesiące przed początkiem terapii i nie wolno zajść w ciążę w okresie leczenia i przez miesiąc po jego zakończeniu.

2) Witamina C (ascorbic acid) - ryzyko powstania przebarwień, może działać poronnie.



3. Olejki eteryczne - bywają pomocne podczas walki z trądzikiem, ale wśród znajdują się takie, których nie wolno stosować w czasie ciąży! Zwykle olejki eteryczne w ogóle nie są zalecane ciężarnym. Najlepiej wstrzymać się z ich używaniem w pierwszym trymestrze ciąży. W ciąży nie powinno się korzystać z olejków eterycznych w formie masaży, inhalacji ani kąpieli z ich dodatkiem! Przed użyciem warto rozcieńczyć olejek z wodą (przy niektórych olejkach jest to wręcz konieczne). Poza tym olejki eteryczne bywają bardzo alergizujące. Oto spis olejków zabronionych w ciąży:

1) Olejek anyżowy:

-zawiera sporo substancji toksycznych;

-w większych dawkach powoduje senność i zawroty głowy;

-zdecydowanie unikać w czasie ciąży!

2) Olejek arcydzięglowy:

-zawiera substancje fotouczulające;

-zabroniony w czasie ciąży.

3) Olejek bergamotkowy (citrus aurantium bergamia [bergamot] fruit oil):

-substancja zapachowa niektórych kosmetyków;

-fotouczulający - przyspiesza wytwarzanie melaniny w skórze i może powodować powstawanie plam pigmentacyjnych;

-zabroniony w ciąży.

4) Olejek bazyliowy:

-użyty w dużych ilościach wpływa na aktywność skurczową macicy;

-zabroniony w ciąży.

5) Olejek cedrowy - unikać w czasie ciąży!

6) Olejek cyprysowy - unikać w pierwszych miesiącach ciąży.

7) Olejek cytronelowy:

-wywołuje miesiączkę;

-może podrażniać skórę;

-zabroniony w ciąży.

8) Olejki cytrusowe - dozwolone od 12. tygodnia ciąży, ale z umiarem.

9) Olejek z drzewa cedrowego:

-może podrażniać skórę;

-zabroniony w ciąży.

10) Olejek z drzewa herbacianego:

-zabroniony w ciąży, a także u alergików i osób, u których wcześniej wystąpiły uczulenia przy stosowaniu innych olejków eterycznych;

-wg niektórych źródeł może być stosowany w ciąży w niskich stężeniach (np. w kremie).

11) Olejek estragonowy:

-służy do leczenia nieregularnych miesiączek;

-zabroniony w ciąży.

12) Olejek eukaliptusowy:

-może podrażniać skórę (należy używać tylko bardzo słabych roztworów);

-nie zalecany we wczesnych okresach ciąży (I trymestr).

13) Olejek z gałki muszkatołowej - nie zalecany w ciąży.

14) Olejek goździkowy:

-dosyć toksyczny;

-stosować tylko w ścisłej konsultacji ze specjalistą;

-unikać w czasie ciąży!

15) Olejek hyzopowy (hyssopus officinalis [hyssop] oil) - może wywołać skurcze macicy zagrażające w pierwszych tygodniach utrzymaniu ciąży.

16) Olejek jałowcowy:

-reguluje miesiączkę;

-zabroniony w ciąży!

17) Olejek kajeputowy - unikać w I trymestrze ciąży!

18) Olejek kolendrowy:

-może działać odurzająco;

-zabroniony w ciąży.

19) Olejek z kopru ogrodowego i olejek z kopru włoskiego - zabronione w ciąży!

20) Olejek laurowy:

-środek regulujący miesiączkę;

-zabroniony w ciąży.

21) Olejek lawendowy (lavandula angustifolia [lavender] oil):

-może doprowadzić do poronienia (w pierwszych kilku tygodniach ciąży);

-dozwolony od 28. tygodnia ciąży (dobry na bezsenność);

-może uczulać;

-nie wymaga rozcieńczania.

22) Olejek majerankowy:

-środek wywołujący miesiączkę i łagodzący objawy PMS;

-zabroniony w ciąży!

23) Olejek melisowy - unikać w I trymetrze!

24) Olejek z mięty pieprzowej - zabroniony w ciąży!

25) Olejek z mirry - zabroniony w ciąży!

26) Olejek niaouli - nie zalecany w ciąży.

27) Olejek olibanowy - nie zalecany w ciąży.

28) Olejek z oregano - nie zalecany w ciąży, szczególnie w pierwszym trymestrze!

29) Olejek pietruszkowy:

-silnie alergizuje;

-ma działanie poronne!

-unikać w ciąży!

30) Olejek rozmarynowy (rosmarinus officinalis [rosemary] leaf oil):

-substancja zapachowa niektórych kosmetyków;

-po podaniu doustnym wykazuje działanie poronne;

-ponadto ma właściwości rakotwórcze;

-uczula;

-zabroniony w ciąży!

31) Olejek różany:

-uczula;

-stosowany w przypadku nieregularnych miesiączek;

-zabroniony, szczególnie we wczesnej ciąży.

32) Olejek rumiankowy:

-uczula;

-dozwolony od 24. tygodnia ciąży (dobry na ból głowy).

33) Olejek sojowy (soyabean oil) oraz wyciągi z soi:

-substancje o działaniu estrogenowym (zachowują się jak hormony), ich wpływ na ciążę jest dyskusyjny;

-mogą wywołać przebarwienia w ciąży;

-znajdują się w wielu kosmetykach.

34) Olejek sosnowy - unikać w I trymestrze ciąży!

35) Olejek szałwiowy - zabroniony w ciąży!

36) Olejek z trawy cytrynowej - zabroniony, w szczególności w I trymestrze ciąży!

37) Olejek tymiankowy:

-silnie alergizuje;

-unikać w ciąży!

38) Olejek wintergreen (gauteriowy) - nie zalecany w ciąży!



4. Należy unikać również takich substancji, jak:

1) Adapalen - brak badań wykluczających jego szkodliwość.

2) Algi (spirulina platensis [spirulina] powder) w kosmetykach (np. maseczki do ciała i twarzy) - zawarty w nich jod może być szkodliwy dla płodu.

3) Aluminium Starch Octenylsuccinate (sole aluminium):

-są to substancje toksyczne, mają właściwości rakotwórcze;

-znajdziemy je w kremach do opalania, dezodorantach, antyperspirantach;

-niwelują pocenie się, neutralizują nieprzyjemny zapach; pot nie mogąc wydostać się zostaje w organizmie zatruwając go od środka;

-przenikają przez skórę i kumulują się w organizmie;

-stosowanie antyperspirantów z solami aluminium może doprowadzić do zapalenia gruczołów łojowych i potowych oraz silnego podrażnienia i wysuszenia skóry;

-w komórkach nowotworowych występujących w piersiach wielokrotnie odnajdowano ślady aluminium!

-niektóre źródła podają jednak, że tego typu badania zostały już dawno zanegowane (Alzheimer's Society).

np. Sól aluminiowa oktenylobursztynianu skrobii - odpowiada za właściwości matujące kosmetyku, wygładza powierzchnię skóry, absorbuje nadmiar sebum, tworzy film (może działać komodogennie - zapychać pory i tworzyć zaskórniki), jest regulatorem lepkości, wywołuje alergie i podrażnienia.

4) Antybiotyki przeciwtrądzikowe (doksycykliny, minocykliny, tetracykliny) - mają negatywny wpływ na zdrowie płodu.

np. Tetracykliny (antybiotyki, kosmetyki przeciwtrądzikowe):

-mogą spowodować odbarwienie stałych zębów dziecka i zatrzymać rozwój szkieletu płodu! 

-mają działanie teratogenne (nieprawidłowy rozwój płodu, wady wrodzone, niedorozwój kończyn górnych, wrodzona zaćma oczna);

-w wyniku zmienionego metabolizmu w organizmie kobiety mogą uszkadzać również jej narządy miąższowe (wątroba, nerki, trzustka).

5) BHA (butylowany hydroksyanizadol, butylated hydroxyanisole) oraz BHT (butylowany hydroksytoluen, butylated hydroxytoluene):

-syntetyczne antyutleniacze (konserwanty), otrzymywane z ropy naftowej;

-mogą mieć działanie toksyczne i rakotwórcze, powodować alergie i stany zapalne skóry.

6) Cetrimoniumbromide

7) Cetylpyridinium chloride (chlorek cetylopirydyniowy) - środek bakteriobójczy i przeciwgrzybiczy (infekcje grzybicze gardła i jamy ustnej, zapalenie gardła). 

8) Chlorheksydyna (chlorhexidine).



9) EDTA (disodium EDTA, tetrasodium EDTA, disodium ethylenediaminetetraacetic acid):

-stabilizator i konserwant;

-w większym stężeniu drażni skórę i błony śluzowe;

-sole kwasu EDTA rozpylone w powietrzu mogą powodować nieżyt spojówek, kaszel, duszności;

-wiąże metale ciężkie (nie należy stosować biorąc leki, nawet suplementy z cynkiem, miedzią, żelazem...);

-działa kancerogennie (rakotwórczo);

-unikać w ciąży i podczas karmienia piersią!
.
10) Ethylhexyl Methoxycinnamate:

-filtr przenikający (przenika przez naskórek do krwiobiegu);

-w organizmie zachowuje się jak hormony;

-znajduje się w większości kremów BB, w produktach przeciwsłonecznych, fluidach.

11) Fenoksyetanol (phenoxyethanol):

-może wywoływać wady rozwojowe dziecka;

-przenika do mleka matki.

12) Formaldehyd (konserwant) i donory (pochodne) formaldehydu (2-bromo-2-nitropropane-1,3-dioldiazolidinyl ureaDMDM hydantoinimidazolidinyl urea, polyacrylamide, quaternium 15sodium hydroxylmethylglycinate):

-mają działanie alergizujące;

-wywołują stany zapalne skóry;

-działają szkodliwie na gruczoły ekrynowe i apokrynowe oraz zaburzają czynność gruczołów łojowych i hormonalnych;

-są to związki rakotwórcze - Międzynarodowa Agencja Badań nad czynnikami rakotwórczymi (IARC) zakwalifikowała je jako rakotwórcze dla ludzi; w Polsce są uważane za substancje o potencjalnym działaniu karcerogennym, mutagennym, teratogennym; nie są jednak zabronione;

-w czystej postaci formaldehyd jest dozwolony w środkach do utwardzania paznokci (odżywka Eveline 8w1 zawiera aż 2% formaldehydu!);

-donory formaldehydu znajdują się w dezodorantach, lakierach do paznokci, utwardzaczach do paznokci, mydłach, kremach, płynach do kąpieli, farbach do włosów, szamponach, podkładach...

np. Poliakrylamid (polyacrylamide):

-toksyczny;

-w ciąży zabronione jest jego regularne używanie.

13) Niektóre ftalany (phthalate [np. diethyl phthalate, diisononyl phthalate, diisodecyl phthalate] DEP, DEHP, DMP, BBP):

-rozpuszczalniki i plastyfikatory;

-znajdziemy je w perfumach, dezodorantach, lakierach do paznokci, szamponach, piankach i lakierach do włosów (głównie ftalan dietylowy);

-wykazują działanie feminizujące na gruczoły płciowe płodów męskich - skutkiem stosowania ich w trzecim trymestrze, mogą być zaburzenia spermatogenezy u chłopców w okresie dojrzewania i dorosłości, natomiast u płodów żeńskich grożą przedwczesnym pokwitaniem.

14) Heksachlorofen (hexachlorofen).

15) Hormony, leki hormonalne (estrogen, flutamid, spironolakton, retinoidy).

np. Estradiol (E2) - żeński hormon płciowy z grupy estrogenów (kremy recepturowe przepisywane przez dermatologów).

16) Wyciąg z kasztanowca (aesculus hippocastanum seed extract) - unikamy w III trymestrze ciąży (warto spytać lekarza o możliwość jego zastosowania),

17) Kofeina (caffeine) - znajduje się w kosmetykach wyszczuplających i antycellulitowych.

18) Methylchloroisothiazolinonemethyldibromoglutaronitrile, methylisothiazolinone.

19) Nadtlenek benzoilu:

-wg jednych źródeł bezpieczny, wg innych w ciąży należy go odstawić, najlepiej stosować tylko w razie konieczności i bezwzględnie skonsultować się z lekarzem przed rozpoczęciem kuracji;

-podczas jego stosowania konieczna jest szczególna ostrożność, dermatolog oceni czy w naszym przypadku składnik ten jest na pewno konieczny.

20) Olej rycynowy (używany np. przy trądziku do dogłębnego oczyszczania buzi):

-może powodować powikłania ciąży oraz poronienia;

-w ciąży nie powinno się stosować żadnych produktów zawierających olej rycynowy!

21) Palmitynian izopropylu (isopropyl palmitate).

22) Parabeny (benzylparaben, butylparabenethylparabenisobutylparabenisopropylparabenmethylparaben, propylparaben):

-syntetyczne antyutleniacze (konserwanty);

-mogą mieć działanie toksyczne i rakotwórcze;

-łatwo wchłaniają się do krwi i limfy z szyi, piersi, narządów płciowych i klatki piersiowej, mogą negatywnie oddziaływać na płód;

-dane na temat ich toksyczności oraz bezpieczeństwa są niejednoznaczne, bezpieczniej jednak ich nie stosować;

-w Danii wprowadzono zakaz stosowania butylparabenu i propylparabenu w kosmetykach dla dzieci poniżej 3. roku życia; Dania jest pionierem w dziedzinie ochrony konsumentów przed produktami zaburzającymi gospodarkę hormonalną;

-niektóre źródła podają, że propylparaben (propyl) jest jednym z najlepiej przebadanych konserwantów i najnowsze badania wskazują na bezpieczeństwo jego stosowania w kosmetykach.

23) Piżmo syntetyczne:

-środek zapachowy, zamiennik drogiego piżma naturalnego;

-może zakłócać rozwój dziecka;

-przenika do mleka matki.

24) Triclosan:

-związek przeciwdrobnoustrojowy, konserwant;

-znajduje się w mydłach przeciwbakteryjnych, niektórych żelach pod prysznic, dezodorantach, żelach do mycia twarzy, kremach;

-ma działanie rakotwórcze (w reakcji z wodą);

-jest niebezpieczny dla ciężarnych i karmiących.

25) Trójetanoloamina (triethanolamine, TEA) - ma działanie karcerogenne.



5. W skrócie odstawiamy przede wszystkim te kosmetyki (szczególnie apteczne, chyba, że lekarz pozwolił na ich stosowanie, wiedząc o naszej ciąży!):

1) Przeciwtrądzikowe (alkohole, nadtlenek benzoilu, kwasy).

2) Przeciwzmarszczkowe (retinol, witamina C, kwasy).

3) Wybielające, rozjaśniające przebarwienia (witamina A, witamina C).

4) Wyszczuplające i antycellulitowe (kofeina, wyciąg z kasztanowca).



6. Czas na zabiegi - koniecznie powiedz kosmetyczce o swojej ciąży! Wizyta u kosmetyczki powinna być poprzedzona opinią dermatologa, który wskaże niebezpieczne środki kosmetyczne:

1) Unikamy zabiegów na ciało, które bazują na retinolu i silnie działających substancjach, oraz zabiegów przeciwtrądzikowych (szczególnie w I trymestrze);

2) W czasie całej ciąży rezygnujemy z głębokich peelingów, zabiegów silnie złuszczających, eksfoliacji:

-peeling chemiczny - stosowanie wszelkich środków chemicznych, które mogą przedostać się do organizmu kobiety ciężarnej, jest zabronione; zabieg ten wykorzystuje składniki chemiczne, które działają na skórę złuszczając ją i oczyszczając, dzięki czemu staje się ona napięta i wygładzona; środki chemiczne wnikają głęboko w skórę i przedostają się do krwiobiegu - może to mieć negatywny wpływ na rozwój płodu!

-peeling enzymatyczny - stosować ostrożnie, najlepiej dopiero od 7. miesiąca ciąży; delikatnie złuszcza zrogowaciały naskórek i usuwa go poprzez jego rozpuszczenie; środki zawarte w tym peelingu nie wnikają do skóry zbyt głęboko, a jedynie delikatnie ją oczyszczają;

-peeling kawitacyjny - do jego wykonania używa się ultradźwięków, które nie są wskazane dla kobiet w ciąży; ultradźwięki przenikają do płodu, co może niekorzystnie wpłynąć na jego rozwój!

3) Maski: algowe (duża ilość jodu), kawowe (kofeina), borowinowe (kwasy humusowe) nakładane na duże powierzchnie ciała (substancje aktywne mogą wniknąć do krwiobiegu).



7. Unikamy w miarę możliwości środków uczulających, ponieważ ciężarne są bardziej narażone na ich negatywny wpływ - zwracamy uwagę na substancje dodawane dodatkowo w celu "ulepszenia" składu kosmetyków:

1) Barwniki.

2) Konserwanty.

3) Środki zapachowe.










Nie przejmujcie się, jeżeli miałyście kontakt z którąkolwiek z wyżej wymienionych substancji zanim dowiedziałyście się o swojej ciąży (lub o szkodliwości tych składników). Prawdopodobnie nie doszło do niczego złego! Teraz jednak zachowajcie ostrożność dla dobra dziecka i dla swojego lepszego samopoczucia. I wszelkie obawy skonsultujcie ze swoim lekarzem/położną!


Szczęśliwego rozwiązania!

piątek, 29 kwietnia 2016

Krótko o ćwiczeniach w ciąży

Pierwszy trymestr minął i zaczynam czuć się lepiej. Rzeźbione mięśnie na moim płaskim brzuchu robią się już niewyraźne, a sam brzuszek powoli się zaokrągla. Mimo, że przez ostatnie trzy miesiące zupełnie nie ćwiczyłam (nie licząc spacerów czu uganiania się za moją córką), ba, ciężko mi było czasami zwlec się z łóżka (chyba, że trzeba było biec do łazienki by zwrócić ledwo zjedzone śniadanie), to teraz zaczynam powoli wdrażać jakieś ćwiczenia, znacznie jednak lżejsze, ponieważ i cel ich jest inny (nie rzeźbienie sylwetki, a utrzymanie ciała w formie i w zdrowiu oraz przygotowanie się do porodu i do ciężkich treningów po porodzie).

A oto garść rad dla początkujących i tych bardziej zaawansowanych fit ciężarnych:

Pierwsza zasada - jeśli nie ćwiczyłaś intensywnie przed ciążą, poczekaj lepiej z rozpoczęciem treningu do drugiego trymestru. Ja co prawda ćwiczyłam przed ciążą bardzo intensywnie, ale mimo to, niedługo po tym jak dowiedziałam się, że jestem w ciąży, całkowicie przestałam ćwiczyć. Najpierw schowałam po prostu mój 8-kilogramowy kettlebell,a  wyjęłam dużą piłkę do ćwiczeń, ale zaraz okazało się, że nawet stretching jest ponad moje siły - słuchałam mojego organizmu i to właśnie dlatego pierwszy trymestr spędziłam głównie leżąc. Oczywiście na tyle, na ile pozwalała mi na to moja córka :)
Tak więc słuchaj swojego ciała, ale w drugim trymestrze powinno być juz lepiej i bezpieczniej!
Mimo to...

Druga zasada - w twoim stanie zawsze przed rozpoczęciem nowych zajęć, nowego planu treningowego, tak jak i przed zakupieniem suplementów czy ziół, a nawet niektórych kosmetyków - SPYTAJ LEKARZA czy w twoim przypadku jest to dozwolone. To bardzo ważny punkt, każda ciąża i każda kobieta jest inna, a twój lekarz ginekolog powinien już co nieco wiedzieć na temat twojego zdrowia, rozwijającej się ciąży, wyników badań czy poprzednich porodów.

Jeżeli chcesz ćwiczyć w domowym zaciszu, w internecie znajdziesz wiele filmików z ćwiczeniami dla kobiet w ciąży. Bądź jednak rozważna.
Po pierwsze ćwiczenia na intensywne spalanie tkanki tłuszczowej czy rzeźbienie sylwetki zostaw na czas po ciąży. Nie możesz dźwigać nic ciężkiego ani przegrzewać organizmu. To niebezpieczne nie tylko dla ciebie, ale również dla twojego dziecka! Zrezygnuj też z podskoków, są niewskazane w twoim stanie.

Oczywiście są wyjątki - dotyczą kobiet, które jeszcze przed zajściem w ciążę długo i intensywnie trenowały dany rodzaj ćwiczeń i są w nim zaawansowane, ale i one powinny skonsultować swój program treningowy z lekarzem prowadzącym ciążę i nieco je wspólnie z nim zmodyfikować!



Tak czy siak, ćwiczenia w ciąży są ważne i przydatne. Może się okazać, że lekarz zabroni ci ćwiczyć intensywnie, ale pozwoli chociaż na delikatne rozciąganie w pozycji leżącej. Nawet i taka forma jest skuteczna. Może wystarczą ci same spacery? Nawet półgodzinny spacer każdego dnia wystarczy by utrzymać ciało w dobrej formie (byleby nie był zbyt powolny;))

A może wolisz zorganizowane zajęcia? Dla ciężarncyh organizowane są: joga, aqua aerobic, pilates czy po prostu gimnastyka. Jeżeli nie są to zajęcia dedykowane dla kobiet w ciąży może zaistnieć potrzeba by nieco je zmodyfikować.
Nie dla ciebie są m.in. jogging (chyba, że biegałaś dużo przed zajściem w ciążę, ale teraz skróć dystans i nie wybieraj trudnego terenu), jazda na nartach czy rowerze, łyżwiarstwo (szczególnie gdy wielki brzuch przesłoni ci stopy i zmieni ci się środek ciężkości), a także gry zespołowe, jak piłka nożna czy koszykówka (ryzyko urazów). Ale wszystko najlepiej przedyskutować ze lekarzem prowadzącym ciążę.


A co ze spożywaniem odżywki białkowej w ciąży? Osobiście na początku ją odstawiłam pewna, że nie będzie dla mnie odpowiednia w moim stnaie. Później jednak dowiedziałam się, że niekoniecznie dobrze zrobiłam. Miałam ciążowe mdłości i zdarzyło mi się też wymiotować, tak więc odżywka białkowa była i jest teraz świetnym uzupełnieniem zbyt ubogiej diety. Ograniczyłam ją jednak do jednej miarki dziennie (albo nawet co dwa dni). Nie mieszam jej także już z wodą, ale z mlekiem by zwiększyć jej kaloryczność, albo piję ją w takim o to koktajlu:
-200ml mleka (może być krowie ale też sojowe, albo po prostu woda)
-porcja odżywki białkowej
-2 łyżki płatków owsianych górskich (albo i 3 łyżki)
-łyżeczka masła orzechowego (głównie dzięki niemu koktajl tak przyjemnie smakuje)
-łyżka siemienia lnianego (można z niego zrezygnować, gdyż pod koniec picia w szklance/kubku może się nam zrobić gęsty glutek, który jednak warto zjeść ze względu na jego wartości odżywcze ;))
-łyżeczka jagód goi (które aktualnnie mi się skończyły i zamiast nich wrzucam łyżkę nasion chia)
-pół banana.

Skład mieszanki możemy oczywiście dowolnie modyfikować.

UWAGA! Nie polecam smakowej odżywki białkowej. Z doświadczenia wiem, że dobrze smakuje, ale zawiera słodziki, nie znalazłam białka smakowego niesłodzonego za ich pomocą. Jeśli ktoś takie pije, dajcie znać ;) A tymczasem: słodziki nie są w pełni przebadane, (niektóre nawet mają udowodnione niekorzystne działanie), a w ciąży raczej nie warto ryzykować... Polecam więc odżywki białkowe bezsmakowe, o bardziej naturalnym składzie. Przed zakupem popatrzcie jednak na skład bo i takie odżywki bywaja słodzone!! (zupełnie niepotrzebnie).

Jakiej odżywki białkowej ja używam? WPC Whey Protein Białko Serwatkowe.








Co o nim pisze producent?


"Białko Serwatkowe to doskonałe źródło koncentratu białek serwatki, który zawiera 82% białka z serwatki(dla produktu bez dodatków smakowych) i pochodzi od wiodących i pewnych europejskich producentów produktów mleczarskich. Będąca nie do pokonania jakość preparatu zapewnia też, że naturalnie obfituje on w glutaminian i aminokwasy o rozgałęzionych łańcuchach — dzięki czemu jest doskonałym wyborem dla każdego, kto potrzebuje zwiększyć ilość dziennie przyjmowanych białek. Białko Serwatkowe WPC jest suszone rozpyłowo, zawiera bardzo małą ilość lecytyny sojowej (0,06g soi na porcję), która jest stosowana jako środek instantyzujący dla lepszej mieszalności i zapobiegania tworzenia się piany.Dzięki wysokiej zawartości białek czyste białka serwatki zawierają małą ilość tłuszczu, węglowodanów i laktozy — dostarczając prawie wyłącznie czystych białek.Czyste białka serwatki są instantyzowane, co zapewnia łatwe mieszanie — koniec z grudkami w koktajlach białkowych.""SKŁADNIKI BIAŁKA SERWATKOWEGO WPCBiałko serwatkowe WPC — bez dodatków smakowychKoncentrat niezdenaturowanych białek serwatki 82%, środek instantyzujący (lecytyna sojowa 0.4%).
Białko Serwatkowe WPC— z dodatkami smakowymiKoncentrat niezdenaturowanych białek serwatki 82%, proszek kakaowy (smaki: czekolada, czekolada i mięta, ciasteczka czekoladowe, czekolada i pomarańcza), naturalny środek aromatyzujący, stabilizator (guma ksantanowa), barwnik naturalny (smaki bananowy i waniliowy: beta-karoten, truskawkowy i malinowy: czerwień buraczana), słodzik (sukraloza), środek instantyzujący (lecytyna sojowa 0.4%).INFORMACJE O WARTOŚCIACH ODŻYWCZYCH BIAŁKA SERWATKOWEGO WPC
Białko Serwatkowe WPC — bez dodatków smakowychNa porcję 30 g:Energia kJ/kcal 518/122, białka 24,2 g, węglowodany 1,5 g (w tym cukry) 1,5 g, tłuszcze 2 g (w tym tłuszcze nasycone) 0,76 g.
Na 100 g:Energia kJ/kcal 1708/402, białka 80 g, węglowodany 5 g (w tym cukry) 5 g, tłuszcze 6,67 g (w tym tłuszcze nasycone) 2,5 g.
Białko Serwatkowe WPC — z dodatkami smakowymiNa porcję 30 g:Energia kJ/kcal 548/131, białka 23,2 g, węglowodany 3,3 g (w tym cukry) 3,3 g, tłuszcze 2,5 g (w tym tłuszcze nasycone) 1,5 g.
Na 100 g:Energia kJ/kcal 1824/436, białka 77,3 g, węglowodany 10 g (w tym cukry) 10 g, tłuszcze 7,5 g (w tym tłuszcze nasycone) 5 g.
Należy pamiętać, że zawartość białka w produkcie z dodatkami smakowymi jest określona szacunkowo i może ulec nieznacznej zmianie w zależności od smaku.
PRODUKT ODPOWIEDNI DLA
Wegetarian.
ALERGENY
Mleko i soja (z lecytyny sojowej)
Uwaga: 
Preparat o smaku czekolady z orzechami ziemnymi nie zawiera orzechów."

(Źródło: http://www.bulkpowders.pl/bialko-serwatkowe-wpc-pl.html)

Produkt kupuję na www.bulkpowders.pl i naprawdę mogę go polecić. Szczerze mówiąc to na razie najlepsza odżywka białkowa jaką miałam.



No to czas ruszyć się z kanapy (jeśli tylko ciąża nie jest zagrożona) i wykonać chociaż lekką gimnastykę. Miłego treningu!

Alicja :)

niedziela, 28 lutego 2016

Wiosna w NANU-NANA

Kiedy tylko przylatuję do Polski, oprócz spędzenia czasu z bliskimi wybieram się... na zakupy. Polska w porównaniu do Norwegii kusi cenami, a jakość wcale nie odbiega od tej norweskiej. Tym razem pierwsze kroki skierowałam do sklepu z dekoracjami do domu. Nie ukrywam, że pod tym względem moim  faworytem jest IKEA (również w Norwegii), ale tym razem padło na NANU-NANA (galeria Bonarka).

Ceny są dobre, a rzeczy ładne, dużo przedmiotów nadaje się idealnie na prezent! Ja jednak szukałam czegoś takiego:


Od dawna nie mam idealnej portmonetki/portfela - jeden się zniszczył, drugi jest za duży, trzeci nie mieści zbyt wiele. Trochę krócej szukałam małych talerzyków do przykrywania zaparzanej herbaty. Tu znalazłam obie te rzeczy, w dodatku w pięknych kolorach:



Wolę naturalne kwiaty od tych sztucznych, ale ceny tych pierwszych w Norwegii nie są sprzyjające, a cieżko przewieźć roślinkę samolotem. Tak więc, w przypływie wiosennych inspiracji, kupiłam dwie sztuczne orchidee i dodatkowo dwa ceramiczne motylki. Wazonik pochodzi z kolekcji F&F Home (jeszcze z tamtego roku):


Za oknem jeszcze zima...

A tu w lepszym świetle, z lakierem do paznokci kupionym w Norwegii, który będę niedługo testować:


Jeden z motylków tak przyciągnął uwagę mojej córki, że chciała koniecznie sprawdzić czy lata... Tak więc Tatuś musiał motylka sklejać, ale motylek jest już cały i zdrowy :)


Najbardziej w sklepie NANU-NANA uwiodły mnie gotowe zestawy z ziemią beztorfową, doniczką, osłonką i nasionkami do uprawy własnego ogródka, choćby na parapecie. Kusiły mnie własne pomidorki czy papryczki chili, ale w końcu zdecydowałam się na bazylię (kupiłabym więcej, ale nie byłabym w stanie zmieścić takiej ilości do małej walizki). Świeża bazylia to jeden z moich ulubionych dodatków kuchennych.


Zawartość opakowania wygląda tak:


Są to: ziemia beztorfowa, doniczka i osłonka, oraz nasionka schowane w białym papierku. Nasionka wysiewamy wg instrukcji i gotowe! Nie jestem specem od hodowania roślin, ale po 6 dniach codziennego (i nie obfitego podlewania) coś się pojawiło!


Aktualnie, po kolejnych dwóch dniach rozwijająca się bazylia wygląda tak:


Wyczytałam gdzieś, że najlepszy czas na wysiewanie bazylii to miesiąc maj, ale nieszczególnie chciało mi się czekać, skoro już kupiłam cały zestaw. Zobaczymy, czy się uda


Jestem ciekawa czy kupujecie w sieci sklepów NANU-NANA?

A moze polecacie inne podobne sklepy?


Pozdrawiam, Alicja :)

środa, 27 stycznia 2016

Spacer po zamarzniętych fiordach


Zamarznięte fiordy to cud natury! Taką zimę uwielbiam.

***********************************************

Kiedyś zima stawiała przede mną wyzwanie - ubrać się ładnie czy ubrać się ciepło? Dziś nie mam już tego problemu - po pierwsze sformułowanie "ładnie" nie oznacza już dla mnie w "szortach i na 10-centymetrowym obcasie", a po drugie ciepło nie musi być tylko w szaroburej kurtce oversize i w mało kobiecych buciorach. Każdej kolejnej zimy wynajduję nowe patenty na stylowy wygląd również podczas tej niesłusznie odtrącanej pory roku.

Płaszcz ze zdjęcia to aktualnie ulubiona rzecz w mojej szafie. Ma piękny i uniwersalny kolor - camel, jest obszyty sztucznym futerkiem, w talii przewiązany paskiem i w dodatku naprawdę ciepły. Kupiłam go w Bershce jeszcze na początku zimy za 250zł.
Torebka towarzyszy mi już dłuższy czas, jest bardzo praktyczna ponieważ mogę ją przewiesić przez ramię, a do tego na tyle pojemna, że zmieści iportfel, i telefon, i mój kompaktowy aparat Panasonic Lumix, a do tego jeszcze butelkę i nawilżane chusteczki dla dziecka. Torebka pojawiła się zresztą już w jednym z moich poprzednich postów.
Dżinsy (super skinny regular weist) pochodzą z nowej kolekcji H&M (nie ukrywam, że to jedna z moich ulubionych sieciówek) i kosztowały 79,90zł.
Właśnie sobie uprzytomniłam, że buty ze zdjęcia mam już przynajmniej od 3,5 roku bo kupowałam je jakoś w połowie ciąży! Mają co prawda obcas, ale bardzo wygodny i są ciepłe. Są w świetnym stanie. Nie pamiętam ich ceny, ale kupiłam je w Deichmannie. Swego czasu często tam kupowałam i chyba do tego sklepu wrócę :)
Czapka z zeszłej zimy - już sprawdzona w Norwegii :)
Biały szalik: Croppa, jakieś 30zł.
Rękawiczki: Plac Targowy w Krakowie (Grzegórzecka), kilkanaście zł.

Miejsce: Breivoll, Akershus, Norway